historia

Badając gospodarkę jednego z miast przygranicznych, można zaobserwować migrację ok. 60-80 % populacji z niektórych kohort demograficznych

0 Comments

Prowadzę od ponad 20 lat lokalną witrynę w jednym z miast. Próbując opisać zmiany społeczne w nim zachodzące, nie sposób pominąć tematu masowych migracji całych kohort demograficznych.  Spośród moich rówieśników ok. 60- 80 % trwale wyemigrowało.

Historia
Lokalna historia jest nieznana lub przedstawiana co najmniej dziwnie. O ile ciągłość spisanej lokalnej historii sięga kilkunastu wieków wstecz, znani są władcy słowiańscy z ok. 650 r.n.e., a różne lokalne miasta są wymieniane już ok. 150 r.n.e., nikt nie podjął nawet badań w miejscu gdzie miała się znajdować jakaś antyczna, położona nieopodal stolica państwa istniejącego i szeroko opisywanego w dawnych czasach (Lugiorum nomen). Łacińską nazwę miasta odkryto dopiero niedawno i nikt o niej nie słyszał, byłaby dla mieszkańców możliwe że zaskoczeniem. Badania nie są prowadzone, mimo że w mieście jest nawet uczelnia wyższa kształcąca historyków.

Po drugiej wojnie światowej ludność miasta znacznie wzrosła, co jest możliwe, ale obecnie jest trudna do oszacowania. Brak jest jakichkolwiek wiarygodnych danych. Jako że miasto znajduje się przy granicy niemieckiej i ma bardzo podobne problemy jak miasta w RFN, można wysnuć pewne przypuszczenia.

Sądzę że liczba mieszkańców miasta mogła spaść o ok. 30 procent, maksymalnie 40 %. Moje przypuszczenia opieram na opiniach osób przyjezdnych, dawnych mieszkańców odwiedzających swoje rodzinne miasto. Ostatnio rozmawiałem z kolegą z mojej szkolnej ławki w podstawówce- powrócił on po latach do swojej rodzinnej wsi by stwierdzić że jest opustoszała. Miasto w ostatnim dwudziestoleciu przeżywa bodaj największy regres gospodarczy, a większość znanych mi osób musiała wyemigrować. Ostatnio jednak są pewne oznaki zmian- otwarto np. Strefę Aktywności Gospodarczej, ale też jednocześnie przyspieszyły migracje młodych. Mimo to w mieście nie ma jakichkolwiek większych rzesz pracowników poszukujących pracy. Od półtora roku moje wydawnictwo publikuje w lokalnych czasopismach i portalach ogłoszeniowych oferty pracy. Wpłynęło raptem kilka podań.  Próbowaliśmy także wystawiać się na targach pracy, ale miejscowa uczelnia je organizująca poinformowała nas o braku miejsc. Wizyta w pobliskim Wojewódzkim Urzędzie pracy nic nie dała- nie zbierano tam ofert od pojedynczych przedsiębiorców, nie posiadano nawet i nie przyjmowano formularzy od przedsiębiorców, bowiem zarządzano tam programami dla agencji pośrednictwa pracy składającymi oferty masowe i wysyłające pracowników do pracy w Europie Zachodniej. Dotychczasowi pracownicy wydawnictwa wyemigrowali, nowych nie udało mi się pozyskać.

Zabytki
Wszystkie zabytkowe budowle w mojej dzielnicy (dom starców, przedwojenna sala balowa, budynek zarządu basenów) zostały w ostatnich latach zrównane z ziemią, mimo że podczas ostatniej rozbiórki pisałem rozmaite listy w obronie, wg mnie malowniczych, ruin ok. 100-letniej restauracji koło mojego domu. W czasach świetności mojego miasta znajdowała się tutaj wzorcowa winnica z rzadkimi odmianami winorośli.

W mieście nie ma nawet hostelu. Turyści pojawiają się jedynie z okazji miejscowej odmiany święta plonów. Miasto mogłoby zrekonstruować dawne zabytkowe budowle (zamek czy mury miejskie z bramami) ale nie jest to planowane. Władze miejskie zajmują się asfaltowaniem ulic brukowanych kostką brukową w śródmieściu, raczej niszcząc  “ślady zabytkowości”.

Spośród zabytków w ostatnich kilku latach rozebrano także przedwojenny system podmiejskiej komunikacji szynowej, świetnie zachowany od czasów przedwojennych. Przebudowano także lokalną palmiarnię, zamieniając ją na restaurację. Nie jest ona niestety żadną palmiarnią, nie słyszałem aby ktokolwiek udawał się tam podziwiać rzadkie rośliny, z braku takowych (zgromadzono tam bardzo mało taksonów egzotycznych roślin, a większość pomieszczeń jest pusta albo przeznaczona na inne cele). Nie wiadomo po co ją przebudowano- jest to państwowa restauracja, będąca dziwnym reliktem minionego systemu.

Kultura
Smaczkiem lokalnego świata kultury jest egzotyczny przewodnik wydawany przez lokalne władze, mający zawierać przegląd lokalnych wydarzeń (zawiera jednakże imprezy instytucji opłacanych przed podatników i możliwe że kilku zaprzyjaźnionych). Szczerze powiedziawszy byłem kilka miesięcy temu w kinie z moim kumplem, i byliśmy jedynymi osobami na chyba dość ambitnym filmie. Istnieje lokalna kinematografia, kręci się tutaj miejscowe produkcje wideo, ale nie wiadomo jakim cudem działa- jest to sztuka dla sztuki rozbiona z zamiłowania i jako hobby, zaskakuje też bardzo dobrą jakością. Jednakże na tle lokalnej kultury wygląda niczym przybysz z kosmosu- reprezentuje zupełnie inną jakość, nieprzystającą do rzeczywistości gospodarczej.

Istnieje lokalna galeria sztuki współczesnej, ale z powodu masowej emigracji ludności nie za bardzo wiadomo dla kogo są one kierowane. Większość mi znanych osób która się interesowała sztuką, po prostu trwale wyemigrowała. Miasto nie ma jakichkolwiek festiwali na które ktokolwiek ze znanych mi osób wybierałby się. Organizowany jest wznowiony festiwal sprzed lat, z którego ongiś słynęło miasto, ale nawet na Białorusi, gdzie organizowano bliźniaczy festiwal, jego organizatorzy potrafili przez lata zmienić jego formułę. Miejscowy festiwal jest kosztującym miliony pomnikiem dawnej chwały. Wśród osób które znam, skala wydatków budziła tylko- anonimowo wypowiadane- ogromne oburzenie. Miasto nie ma żadnych festiwali które odwiedzałby ktoś z moich znajomych. W okresie wakacyjnym wszyscy wyjeżdżamy by móc uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych. Miasto w wakacje niemal wyludnia się, mimo że ma wszelkie predyspozycje do bycia wakacyjnym kurortem.

Festiwal trwający we wrześniu był cokolwiek dziwny- część dla osób młodych zorganizowano na jednym z miejscowych wzgórz, i przyszedłszy tam , zastałem ledwie kilka osób. Także w poprzednich latach byłem zaskoczony imprezami dla raptem kilku osób. Młodych ludzi jakby nie było. Oni są, tylko państwowym organizatorom organizującym imprezę za publiczne pieniądze możliwe że nie udaje się to zadanie. Szczerze powiedziawszy udałem się na ów event jedynie z czystej ciekawości i chęci obserwacji.

Fauna i flora
Miejscowe lasy nad lokalną rzeką, będące w średniowieczu własnością mieszkańców i wykupione od Kościoła Katolickiego za pieniądze zebrane przez samych mieszkańców, zostały upaństwowione, przejęte przez państwowy zarząd lasów. Są one bezdusznie wycinane. Z rzadka wybieram się tam na podróż rowerem, tylko po to by dokumentować kolejne kwartały wycinanych np. stuletnich lasów bukowych, jeszcze kilkadziesiąt lat temu będących głównym terenem rekreacyjnym miasta. Zburzono tutejszą restaurację, pozostały po niej ruiny. W kurortach położonych wokół miasta, na urokliwych nadrzecznych skarpach, turystyka upadła. Z bodaj 17 restauracji istniejących przed II wojną światową, ostała się jedna. Miejscowa gospodarka rolna została zniszczona. Od średniowiecza uprawiano tutaj winorośl, dokumentują to nawet mapy obrazujące średniowieczne rolnictwo czy średniowieczne zagłębia gospodarcze. Restrykcyjne przepisy całkowicie zniszczyły opłacalność lokalnej produkcji. Osoby zajmujące się tym w dzisiejszych czasach podkreślają że jest to dla nich hobby, bowiem ze względu na drakońskie przepisy miejscowy przemysł kwitnący tu od średniowiecza, całkowicie zanikł i upadł. To że wydawane są lokalne pisma czy publikacje na ten temat, jest zasługą hobbystów, podkreślających że zajmują się tym hobbystycznie. Nawet w skali kraju przemysł istniejący lokalnie od średniowiecza przestał istnieć i przeniósł się do innych regionów kraju.

Demografia
Z uwagi na brak jakichkolwiek wiarygodnych danych demograficznych można podać jedynie szacunki. Dane GUS zawierają w sobie ogromne pułapki. Badając dane demograficzne i metodologię ich zbierania można się dowiedzieć że wg GUS kategoria ludności “faktycznie zamieszkałej” to w dużej części, może nawet kilkudziesięcioprocentowej, martwe dusze z rejestrów administracyjnych, mających wartość co najwyżej archiwalno- wspominkową. Z uwagi na liczne zarzuty wobec metodologii GUS dane tej instytucji nie nadają się do przytoczenia z uwagi na całkowity brak możliwości weryfikacji. GUS nie podaje metodologii ani danych źródłowych ze spisu powszechnego, co czyni owe dane całkowicie nieprzejrzystymi. Badania demograficzne po stronie niemieckiej wykonuje się na próbie losowej, w Polsce tych danych możliwe że nie zebrano, lub też  nie ujawniono ich publicznie, jak też nie podano metodologii. Liczba mieszkańców miasta jest nieznana, wg moich szacunków mieści się w przedziale pomiędzy 40 a 85 tysięcy mieszkańców.

Wg analiz i badań jakie wykonywały sieci sklepów wielkopowierzchniowych wchodzących do miasta, jego potencjał gospodarczy pozwala utrzymać, z tego co pamiętam, około 80 tysięcy mieszkańców. Osoby odwiedzające miasto mówiły iż wg ich opinii liczy ono 40 tysięcy mieszkańców. Oficjalne dane są 3 razy wyższe. Jednakże skala depopulacji jest dość znaczna- osiedle na którym mieszkam straciło wielu młodych mieszkańców- opuścili oni całkowicie miasto. Pojawiły się osoby z młodszych pokoleń, zaś pokolenie 30-latków jest praktycznie nieobecne. W miejscowej polityce dominują starsze pokolenia, młodsze pokolenia opuściły miasto. Często pozostały jedynie osoby które z różnych przyczyn nie mogły wyemigrować lub które znalazły atrakcyjne lokalne oferty pracy, co jest trudne na rynku pracy.

Nie wydaje się by liczba ludności nadal wzrastała, jak deklarują oficjalne źródła. Z mojej kohorty demograficznej, z grupy znanych mi osób nie wyemigrowało trwale i pozostało w mieście pomiędzy 10 % a 20 % osób mi znanych. Około 80- 90 % znanych mi osób trwale wyemigrowała. Mieszkają we Francji, Holandii, Belgii, Hiszpanii, Portugalii a także na Wyspach Brytyjskich. Najpopularniejszym kierunkiem są pobliskie Niemcy, gdzie osiedliła się większość znanych mi osób. Śmiertelność w grupie znanych mi osób z klas szkół podstawowych i średnich wynosi 3,5 %- mniej więcej 3 na 100 znanych mi osób już nie żyje.

Rządowe dane podawane przez oficjalne agencje rządowe wykazują martwe dusze wciąż tkwiące w statystykach. Analiza migracji pokazuje że w niektórych kategoriach wiekowych aż 60- 80 % mieszkańców mogą stanowić osoby zliczane podwójnie, ponieważ dawno już opuściły one miasto i trwale wyemigrowały. W ostatnich kilku miesiącach miały miejsce kolejne fale masowej emigracji, i miasto opuściły trwale osoby które na przykład czasowo powróciły z emigracji albo jeszcze nie wyemigrowały na pobyt stały z miasta.

Miasto na papierze jest duże, w praktyce może liczyć zaledwie kilkadziesiąt procent deklarowanej papierowej liczby ludności. Ostatnio Polska jest krajem z jednym z najniższych wskaźników przyrostu naturalnego w skali całego świata. Na 231 państw świata uszeregowanych wg przyrostu naturalnego, Polska zajmuje 197. pozycję, 34. od końca listy.
Na deklarowane sto dwadzieścia tysięcy ludności rocznie rodzi się 967 dzieci urodzonych przez lokalnych mieszkańców. Wg moich obliczeń stopa przyrostu naturalnego wynosi -0,03 %. Około 39,5 % małżeństw zawartych rozpada się.

Dane demograficzne mogą być dodatkowo zaburzone. Znane mi osoby posiadające dzieci od lat mieszkają w innych krajach, ale ze względów wspomnień i ze względów pamiątkowych  zapewniły swoim dzieciom także obywatelstwo polskie, nawet jeśli dzieci te w ogóle nie mówią w języku polskim.

Około 60-80 % osób mi znanych trwale wyemigrowało. Pozostały osoby w wieku powyżej 40 lat, oraz nieliczne osoby młodsze. Przekrój grupy społecznej która wyemigrowała był dość specyficzny- były to przede wszystkim osoby bardzo społeczne, wyemigrowały w grupach znajomych lub samodzielnie. W nowych miejscach zamieszkania szybko nawiązały relacje.

Czynniki wypychające
Dlaczego mieszkańcy wyemigrowali? Z jednej strony koszty życia są znacznie wyższe niż w Europie Zachodniej. Droższe są artykuły żywnościowe. Badania poziomów cen pokazują że różnice wynoszą 20- 30 %. Brakuje wielu artykułów spożywczych.

Na przykład bardzo trudno jest nabyć sok owocowy, ponieważ produkty sprzedawane pod tą nazwą są w Polsce masowo fałszowane- będąc produkowanymi na bazie koncentratów. Warzywa produkowane ekologicznie są sprowadzane aż z Berlina, przez co są droższe. Poziom życia typowy dla niemieckiej klasy średniej w Polsce może kosztować kilkadziesiąt procent więcej, a często może być nieosiągalny, ponieważ brakuje nawet produktów spożywczych z tzw. średniej półki.

Nastąpił rozpad komunikacji zbiorowej. Bilet na pociąg do najbliższego dużego miasta (odległego o 140 km) kosztuje około 190 PLN w przypadku połączenia pospiesznego. Jest możliwa podróż pociągami osobowymi, ale z nieznanych przyczyn bilet kupiony w kasie biletowej jest ponad dwukrotnie droższy niż kupowany osobno, w pociągach (podróż przekracza granice krajów).

Bilet na pociąg popołudniowy do Warszawy (440 km) kosztuje około 150 PLN. Dodatkowo najbliższa stacja kolejowa kolei dalekobieżnej znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od miasta.
W ostatnim roku zbudowano fragment nowego torowiska. Wydawało się że poprawi to jakość obsługi transportowej miasta, sądzono że pojawią się szybkie połączenia dalekobieżne, ale tak się nie stało- oferta pozostała niezmieniona. Poranny pociąg dalekobieżny, który początkowo miał półgodzinny postój techniczny na jednej z podmiejskich stacji kolejowych, teraz ma ponadpółgodzinny postój techniczny kilkadziesiąt km dalej, w sąsiednim większym mieście. Część kas na dworcu kolejowym nie ma możliwości sprzedaży biletu kolejowego do największego z sąsiednich miast. Mogą one sprzedać bilet jedynie do granicy województwa, po czym pasażerowie muszą nabyć w kasie kolejny bilet na pociąg innego przewoźnika.

Bilet zwykły w komunikacji miejskiej kosztuje 3 PLN, a sieć autobusowa jest niezwykle rzadka, źle zaprojektowana, zmonopolizowana (monopol jednego przewoźnika) i pokrywa tylko fragment miasta. Podróżując jeden przystanek płacę więcej za bilet niż płaciłem mieszkając w Wielkiej Brytanii (podróż do 4 przystanków kosztowała mnie wówczas ok. 50 pensów). Koszt wysłania listu na terenie miasta wynosi ok. 10 PLN- z powodu braku sieci pocztowej trzeba korzystać z usług kurierów.

Gospodarka jako czynnik wypychający

Z uwagi na brak wykwalifikowanych pracowników nie jest możlłiwe prowadzenie biznesów- osoby z kwalifikacjami miejscowi przedsiębiorcy muszą pozyskiwać z innych miast kraju, co dodatkowo podraża biznes. Koszt utworzenia i startu nowej, niewielkiej firmy, może wynieść kilkaset tys. PLN głównie z przyczyny braku osób z odpowiednimi kwalifikacjami na lokalnym rynku pracy i konieczności ich pozyskiwania z innych miast. Prowadzenie biznesu w takich warunkach często w ogóle nie jest możliwe. Braki w kluczowych specjalizacjach- na przykład w dziedzinie informatyki biznesowej, są tak dotkliwe, że na 100 otwartych ofert pracy opublikowanych w sieci Internet nie ma ani jednej oferty od chętnych.

W mieście największymi pracodawcami są państwowy szpital, miejscowa państwowa uczelnia, oraz urząd miejski. W okresie przedwojennym w mieście funkcjonowały duże zakłady produkcji mostów, konstrukcji stalowych, fabryki wełny, koniaków, wódek.  Produkowano nawet lokomotywy i pompy. Obecnie w mieście prowadzony jest serwis dekoderów do telewizji satelitarnej w ramach niewielkiego globalnego koncernu, działa duży tartak produkujący ogrodowe wyroby z drewna. Dzięki funduszom unijnym z publicznych środków oraz kapitale osób prywatnych zbudowano zakłady montujące oprawy oświetleniowe. Upadły miejscowe koncerny z czasów gospodarki planowej, lub pozostały w formie częściowej. Miejscowa Wikipedia zawiera oddzielne rekordy o 9 miejscowych przedsiębiorstwach, z czego 1/3 to przedsiębiorstwa państwowe lub komunalne, 1/3 nie istnieje, a pozostała część znacząco się skurczyła.
Po epoce gospodarki planowej pozostały jeszcze zakłady automatyki przemysłowej, i dopiero niedawno przestały mieć status spółki państwowej. Inne miejscowe zakłady nigdy nie doczekały prywatyzacji i przestały istnieć. Stagnacja gospodarcza powoduje spadek zysków u przedsiębiorców.

Zmiany społeczne
Masowe emigracje osób z określonych kohort demograficznych pociągnęły za sobą zmiany społeczne. Praktycznie zanikła lokalna kultura. Miejscowi biznesmeni z młodszych kohort w dużej mierze wyemigrowali, podążając za migracjami innych grup demograficznych. Migracja ma także charakter wewnętrzny- znaczna grupa trwale wyemigrowała do dużych polskich aglomeracji. Można do niej zaliczyć przedstawicieli przemysłów kreatywnych, którzy – jak sądzę z obserwacji- wyemigrowali niemalże całkowicie. Lokalne inicjatywy władz mające na celu reanimację kultury okazały się druzgoczącą porażką. Próba odgórnej, biurokratycznej modernizacji tzw. Zaułka artystów skończyła się tym, że grupa ta niemalże całościowo wyemigrowała, pozostały jedynie nieliczne osoby. Po niedawnej imprezie muzycznej, bodaj w ogóle pierwszej większej w tym miejscu, w gazetach można było wyczytać narzekania sąsiadów donoszących o pomiarze 70 decybeli w swojej kuchni, w środku nocy. Miastu nie udało się zrównoważyć interesów osób młodych, chcących miejsc rozrywki, i osób starszych. To także jest czynnikiem wypychającym osoby młodsze. Klub znajdujący się kilka domów ode mnie także zamknął podwoje z powodu oskarżeń mieszkańców o hałas, i to około dekady temu. Kulturowa nowoczesność, która (najwyraźniej hałaśliwie) zawitała do miasta, przegrała z polityczną siłą starszych mieszkańców miasta, i to już dekadę temu.

Całościowa emigracja dotyczy przede wszystkim mniejszości światopoglądowych- osoby te wyemigrowały całkowicie do innych państw Unii Europejskiej czy też do innych aglomeracji kraju. Doszło do wymiany społecznej, osoby ze starszych kohort demograficznych wyemigrowały, ich miejsce zajęli migranci z okolic miasta, przybywający z inną kulturą i wartościami społecznymi.

Miasto jest określane jako zdominowane i rządzone przez starsze pokolenia. Symbolem obrazującym stopień migracji młodszych kohort demograficznych jest pewien plac w mieście, ulokowany przed miejscową galerią sztuki współczesnej, ongiś miejsce spotkań młodych osób. W minionych 2 dekadach była to ożywiona agora towarzyska, miejsce wieczornych spotkań i pogawędek młodszych mieszkańców.

W ostatniej dekadzie miejsce całkowicie opustoszało, ożywiało się jedynie z okazji dorocznego miejscowego jarmarku (rodzaju “święta plonów”). Od kilku lat jednakże cały plac jest ogradzany płotem w okresie owej lokalnej wersji “Dnia Jagody”, uniemożliwiając wstęp na ten plac. Zmiany społeczne jakie nastąpiły spowodowały całkowitą migrację środowisk i grup ongiś spotykających się w tym miejscu. Wymieniano tu opinie o miejscach emigracji, osoby dzieliły się wrażeniami, wymieniały się informacjami o atrakcyjnych miejscach zamieszkania.

Podsumowanie
Cały proces masowej migracji jest niezbadany, jego skala, w zależności od grupy społecznej i kohorty demograficznej może sięgać 50- 80 %. Ocena skali migracji wymaga przekrojowych badań demograficznych na próbie losowej. Z racji braku niezależnych i wiarygodnych instytucji zbierających tego typu dane, niniejszy tekst przedstawia jedynie szacunki i obserwacje autora, oparte na analizie sieci społecznościowych i własnej sieci ok. kilku tysięcy znajomych mu osób.

opr. A. Fularz dla Gazety Poselskiej

By


Readers Comments (0)